Wiadomości

Sep 20, 2013
Dane lekarzy "w sieci": czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem?
Prezes NRL Maciej Hamankiewicz zwrócił się w czerwcu br. do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych ze skargą na niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych działania administratorów serwisów internetowych rankinglekarzy.pl oraz ZnanyLekarz.pl. W jego ocenie są one niezgodne z prawem i naruszają dobre imię lekarzy. GIODO wciąż jeszcze nie zajął stanowiska w tej sprawie.

W skardze skierowanej do Inspektora prezes NRL podkreśla, że podmioty prowadzące ww. strony internetowe są administratorami danych osobowych udostępnianych na tych stronach, odpowiadają zatem za przetwarzanie tych danych, w tym przede wszystkim za istnienie okoliczności usprawiedliwiających gromadzenie i przetwarzanie danych osobowych oraz za dopełnienie obowiązków informacyjnych wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych.

Prezes NRL wskazuje również, że jedyną przesłanką, której spełnienie uczyniłoby dopuszczalnym przetwarzanie danych osobowych lekarzy i lekarzy dentystów na wspomnianych stronach internetowych jest zgoda zainteresowanych osób. A o taką administratorzy danych osobowych przetwarzanych w serwisach internetowych ZnanyLekarz.pl oraz rankinglekarzy.pl nie występują, nie dopełniając tym samym obowiązków informacyjnych określonych w art. 25 ww. ustawy.

Są wątpliwości i zastrzeżenia, ale...
Dr n.med. Maria Magdalena Wysocka-Bąkowska, specjalista neurolog, zapytana przez portal rynekzdrowia.pl o ocenę funkcjonowania wspomnianych portali, przyznaje, że ma do nich sporo zastrzeżeń.

- Złe opinie trafiają tam łatwo. Po ich pojawieniu się na stronie z lekarzem kontaktuje się moderator z propozycją "pomocy", naturalnie za odpowiednią opłatą. Stawki za "dobry profil", wyróżniony i za "kontrolowane opinie" są wysokie. W efekcie promowani są lekarze lojalni i opłaceni. Dlatego rzetelność zawartych tam informacji budzi moje wątpliwości - podkreśla Wysocka-Bąkowska.


Dr Grzegorz Południewski, ginekolog z Warszawy, podkreśla z kolei, że w jego ocenie opinie pojawiające się na wspomnianych portalach nie odzwierciedlają rzeczywistego poziomu pracy wykonywanej przez lekarza.

- W większości osoby, które wyrażają swoje zdanie, to pacjenci sfrustrowani i zniechęceni. Dlatego wartość opiniotwórcza tych wpisów jest wątpliwa, ale niemniej należy na nie patrzeć jak na jeden z elementów kształtujących rynek usług medycznych. W moim przekonaniu te portale rynkowi nie szkodzą, choć czasami mogą szkodzić poszczególnym lekarzom - podsumowuje dr Południewski.

Pacjent ma prawo

Dr Antoni Gugulski, gastrolog z Warszawy podkreśla, że chociaż, jak sam twierdzi, nie lubi takiego sposobu przedstawiania ocen, to jednak nie jest nadwrażliwy na punkcie pojawiających się w sieci opinii.

- Mimo moich licznych obiekcji, uważam, że nie ma nic złego w tym, że mówi się o lekarzach. To zresztą nic nowego. Tak zawsze było i tak zawsze będzie - uważa dr Gugulski. - Pacjent ma prawo wypowiedzieć się na ten temat i trudno mu tego zabronić - dodaje.

Dr Gugulski jednocześnie podkreśla, że sam bardzo krytycznie ocenia internetowe wpisy. - Można zaobserwować znaczną nadprodukcję złych opinii. Ponadto lekarz jest zwykle zupełnie bezbronny wobec pojawiających się tam ocen - podkreśla.

Dr Południewski wskazuje na jeszcze jeden aspekt.

- Pamiętajmy, że mimo wszystko jest to jakaś forma informacji na temat lekarza. Jeśli np. ginekolog niechętnie widzi pacjentki, które przychodzą w sprawie antykoncepcji, to stosowny przekaz na forum może ułatwić kobietom podjęcie decyzji o wyborze specjalisty odpowiadającego ich potrzebom - wskazuje dr Południewski.

W trosce o dobre imię
Wiceprezes NRL prof. Romuald Krajewski zwraca natomiast uwagę, że do Izby wpływa wiele skarg od lekarzy, którzy nie wiedzą jak skłonić administratorów, aby bez zgody nie operowali ich danymi. Przyznaje również, że pismo skierowane do GIODO nie jest pierwszą próbą rozwiązania tego problemu podejmowaną przez Naczelną Izbę Lekarską.

- Próbowaliśmy kontaktować się bezpośrednio z administratorami tych portali. Próbowaliśmy też, kiedy dochodziło do rażącego naruszenia godności lekarzy, zawiadamiać prokuraturę, ale żadnych konkretnych działań nie podejmowano. W większości przypadków można powiedzieć, że są to informacje dopuszczalne w ramach swobód obywatelskich. Ale część z nich stanowi jednak naruszenie godności i dóbr osobistych, dlatego należy im przeciwdziałać, bo godzą w wartości chronione prawem - wyjaśnia prof. Krajewski.

Przypomina także, że lekarze mogą dochodzić swoich praw na drodze cywilnej, jednak wiele zależy tu od indywidualnej oceny prawnej. - Każdy, kto podejmie taką decyzję powinien wynająć prawnika, który oceni, czy są szanse na wygranie sprawy - radzi wiceprezes NRL.

Dlatego lekarze czekają niecierpliwie na stanowisko GIODO. Jeśli Inspektorat ustali, że gromadzenie czy ujawniane danych osobowych jest niezgodne z przepisami ustawy, wówczas staną się one ścigane z mocy prawa. A to już znacznie ułatwi życie lekarzom.

Dr Południewski ma inny pomysł, jak rozwiązać ten problem. Uważa, że wspomniane portale powinny podlegać merytorycznej weryfikacji. - Nie na tym bowiem rzecz polega, żeby likwidować zjawisko, tylko na tym, żeby nadać mu jakikolwiek wiarygodny sens - podkreśla Południewski.

GIODO milczy. Prawnicy już nie
Magdalena Kogut-Czarkowska, radca prawny w kancelarii Baker&McKenzie przyznaje, że pierwszą kwestią jest rozstrzygnięcie, kto jest administratorem danych lekarzy, które widoczne są na stronach ZnanyLekarz.pl oraz rankinglekarzy.pl. To istotne, ponieważ to właśnie na administratorze spoczywa obowiązek zapewnienia, że dane są przetwarzane w oparciu o odpowiednią podstawę prawną, a także obowiązek poinformowania lekarzy o fakcie przetwarzania ich danych.

- Mimo uników jakie starają się stosować wspomniane portale, można wnioskować, że właściciele serwisów powinni być postrzegani jako administratorzy danych, a nie tylko przechowujący je na zlecenie użytkowników - wyjaśnia Kogut-Czarkowska.

Dodaje także, że odrębną sprawą jest podstawa prawna, która pozwala na przetwarzanie danych lekarzy.

- Serwisy oferują zarówno możliwość tworzenia profili potwierdzonych przez lekarza, jak też profili tworzonych przez użytkowników - pacjentów. O ile w pierwszym przypadku zgoda lekarza pozwala na umieszczenie jego danych w serwisie, to jeśli chodzi o profile niepotwierdzone, sprawa jest bardziej skomplikowana - mówi Kogut-Czarkowska.

W jej ocenie, jeśli lekarz nie wyraził zgody na umieszczanie jego danych w bazie serwisu, można przetwarzać jego dane, jeśli jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów administratora lub odbiorców danych. Takie przetwarzanie nie może jednak naruszać praw i wolności osoby, której dane dotyczą. Konieczne zatem będzie wyważenie, czy cel w postaci publicznego prawa sprawowania kontroli nad pracą lekarza nie narusza prawa lekarza do ochrony dobrego imienia.

- Nie ulega wątpliwości, że pod niezarejestrowanym profilem mogą pojawić się, bez wiedzy lekarza, negatywne komentarze, które nie są przecież weryfikowane przez serwis. Dlatego kontrowersyjne jest, czy interesy lekarzy, którzy nigdy nie chcieli być uwzględnieni w rankingach, są należycie chronione. Serwis przerzuca bowiem ciężar śledzenia wpisów pod profilem i interweniowania, na lekarzy. Należy jednak pamiętać, że GIODO uznawał w przeszłości, że lekarz sprawuje funkcję publiczną, musi się zatem liczyć z możliwością oceny jego pracy zawodowej przez pacjentów. Uznawał także, iż przetwarzanie danych lekarzy jest dopuszczalne nawet bez ich zgody - przypomina Kogut-Czarnkowska.

W ocenie prawniczki, nie ulega jednak wątpliwości, że administrator powinien poinformować lekarza, że powstał profil na jego temat oraz że jego dane będą przetwarzane przez określonego administratora. Lekarz powinien też otrzymać informacje o przysługujących mu uprawnieniach.

- O ile administrator nie wykaże, że lekarz ma już te informacje, musi go powiadomić. Obowiązek ma wypełnić administrator: serwis lub - jak wolałyby portale - użytkownik. Jednak, jeśli GIODO rozstrzygnie, że administratorem jest serwis, to właśnie na serwisie będzie spoczywał ten ustawowy obowiązek - podsumowuje prawniczka.